Korzystając z tej strony akceptujesz postanowienia Regulaminu i oświadczasz, że znasz naszą Politykę Prywatności.

  • Facebook Social Ikona
  • YouTube Ikona społeczna
  • Instagram

Copyright 2016-2019 Trolltunga

Gdzie na majówkę, czyli o norweskich atrakcjach przyrodniczych

April 26, 2019

Do majówki ledwie pół tygodnia, a to oznacza nie tylko grillowanie, ale też czas na wycieczkę! Może akurat macie możliwość spędzenia jej w Norwegii albo snujecie plany na wakacje, bardziej lub mniej konkretne? Dzisiejszy post powstał specjalnie z myślą o Was – znajdziecie w nim propozycje norweskich przyrodniczych atrakcji turystycznych. Do zobaczenia na szlaku!

 

Hardangervidda...

największy europejski płaskowyż położony na południe od linii kolejowej Oslo-Bergen. Słynną równinę można przemierzać wzdłuż i wszerz tygodniami i nie skorzystać przy tym z tego samego szlaku więcej niż raz – w końcu to 10 000 km2 , z czego niemal 3,5 tysiąca stanowi park narodowy. Po stronie wschodniej znajdziemy tu głównie malownicze wrzosowiska niewymagające jeszcze typowo norweskiej kondycji fizycznej, im dalej jednak na zachód, tym teren staje się bardziej górzysty. Choć do północnej Norwegii pozostaje jeszcze kilkaset kilometrów, w Hardangervidda można natknąć się na stada reniferów, i to właśnie tutaj żyją one w stanie dzikim.

 

 

Vettisfossen...

… najwyższy swobodnie spadający wodospad w kraju, który kilka lat temu w plebiscycie Dagbladet zyskał również tytuł najpiękniejszego. Ale sporym błędem byłoby ograniczyć się tylko do jednego! Na uwagę zasługuje też na pewno Vøringsfossen wraz z pobliską górą Siedmiu Sióstr w samym środku Geirangerfjord czy Kjosfossen, wokół którego zobaczyć można roztańczone huldry (naprawdę!). Najlepszą porą na taką wycieczkę będzie właśnie maj albo czerwiec, gdy strumień zasila topniejący górski śnieg.

 

  Źródło: europeanwaterfalls.com

 

Jostedalsbreen...

i inne lodowce. Niektóre wciąż dość niebezpieczne, inne zaopatrzone już w stoki narciarskie. To właśnie one są odpowiedzialne za formę norweskiego krajobrazu: pasma górskie, fiordy, jeziora. Do dziś zresztą pozostają w ruchu – z tego powodu na taką wycieczkę zaleca się wybrać tylko i wyłącznie z profesjonalnym przewodnikiem. Przy okazji wyprawa na lodowiec może być dobrą okazją do rachunku sumienia, jeśli chodzi o naszą troskę o środowisko – w ciągu ostatnich 30 lat powierzchnia tych olbrzymów zmniejszyła się o 362 kilometry kwadratowe...

 

 

Preikestolen...

wysoka na 604 m słynna „ambona” górująca nad Lysefjord, lokalnie nazywana także Hyvlatonnå. Jej płaska powierzchnia jest najprawdopodobniej wynikiem pęknięcia skały wskutek mrozu, i to już około 10 tys. lat temu. Przemierzenie szlaku w obie strony zabiera tylko ok. 3-4 godz., a ze Stavanger można się tu dostać w niecałą godzinę. Nic tylko pakować plecak.

 

 

Kjerag...

… rzut beretem, bo po drugiej stronie Lysefjord. Sama góra wznosi się na 1100 m nad poziomem morza, turyści jednak przybywają tu przede wszystkim dla Kjeragbolten, głazu zaklinowanego między dwiema skałami, na którym można sobie zrobić bardzo efektowne zdjęcie. Bardziej niebezpieczna wydaje się jednak być przepaść, która znajduje się obok. Sięga ona ponad 980 m i rozciąga się stamtąd imponujący widok. Kjerag stało się także mekką basejumpingu – liczbę skoków szacuje się już na kilkadziesiąt tysięcy.

 

 

Nordkapp...

niegdyś uznawany za najdalej wysunięty na północ przylądek naszego kontynentu. Ten prawdziwy, Knivskjelloden, znajduje się 4 km dalej, ale ze względu na utrudniony dojazd nadal ustępuje miejsca starszemu bratu. Pierwszym znanym historii człowiekiem, który odwiedził to miejsce, był żyjący w XVI w. angielski podróżnik Richard Chancellor, niezmordowany w poszukiwaniu morskiego pasażu między Europą a Azją. W późniejszych wiekach dotarł tu nawet król Tajlandii.

 

 

Verdens Ende...

… dosłownie „Koniec świata”, leży z kolei na południu, u samego ujścia Oslofjord. Z najbardziej wysuniętym w tę stronę świata punktem Norwegii nie ma nic wspólnego, nie znaczy to jednak, że punkt widokowy nie jest wart odwiedzenia. Punkt widokowy otoczony ukształtowanymi przez lodowiec skałami ma w sobie coś magicznego, zwłaszcza w upalny letni dzień, gdy ochłodzi nas bryza znad cieśniny. Symbolem miejsca jest też dźwigowa latarnia morska z charakterystycznym żurawiem, na którego końcu umieszczano kosz węglowy i rozpalano ogień.

 

I oczywiście nie zapomnijcie o Trolltundze! Ale tego miejsca reklamować już chyba nie musimy. ;)

Please reload

Pozostałe wpisy
Please reload

Podążaj za nami
RSS Feed
  • Facebook - White Circle
  • White YouTube Icon

Jeżeli uczysz się lub chcesz się nauczyć norweskiego,

wypróbuj indywidualny kurs języka norweskiego!

Masz ochotę na więcej darmowych materiałów?