Korzystając z tej strony akceptujesz postanowienia Regulaminu i oświadczasz, że znasz naszą Politykę Prywatności.

  • Facebook Social Ikona
  • YouTube Ikona społeczna
  • Instagram

Copyright 2016-2020 Trolltunga

Krzyk, romanse, melancholia, czyli kilka ciekawostek o Edvardzie Munchu

January 25, 2019

 

Ekspresjonistyczny obraz pt. Krzyk kojarzy chyba prawie każdy – czy to wersję oryginalną (właściwie jedną z czterech), czy jedną z niezliczonych przeróbek na dobre zakorzenionych w popkulturze (wystarczy przypomnieć maskę mordercy z amerykańskiego horroru o tym samym tytule). O ile jednak samo dzieło spokojnie nazwać można kultowym, o tyle jego autor poza samą Norwegią wciąż pozostaje stosunkowo nieznany. Powodem tego jest między innymi fakt, że Edvard Munch miał odczuwać chorobliwą wręcz niechęć do autoreklamy. Co w gruncie rzeczy świadczy o nim całkiem nieźle – a być może nieco gorzej o nas, współczesnych. ;) Dlatego prezentujemy dzisiaj kilka ciekawostek z życia największego norweskiego malarza – za całą pewnością zasługuje na uwagę w stopniu nie mniejszym niż Ibsen, o którym mogliście przeczytać kilka tygodni temu.

Edvard Munch w latach 90. XIX wieku, visitoslo.com

 

Jak już zasugerowaliśmy we wstępie, Krzyk istnieje w kilku wersjach. Pierwsza z nich, którą można dziś podziwiać w Galerii Narodowej w Oslo, powstała w 1893 roku, i jak głosi legenda była zainspirowana atakiem paniki podczas spaceru o zachodzie słońca w okolicach Ekeberg. Munch już wtedy cierpiał z powodu alkoholizmu i poważnych zaburzeń nerwowych – jak przystało zresztą na artystę tamtej epoki. Wersja ta została skradziona z muzeum w 1994, ale odzyskano ją już po kilku miesiącach. Przy okazji na obrazie pojawiło się parę białych smużek i do dzisiaj nie mamy pewności, czy jest to wosk ze świecy, czy też jakaś inna substancja – jego wartość sprawia, że do wszelkich analiz chemicznych należy podchodzić z najwyższą ostrożnością.

Drugi pod względem popularności wariant dzieła przechowywany w stołecznym Muzeum Muncha też nie miał zbyt wiele szczęścia. Kradzieży dokonano w samym środku dnia z bronią w ręku dokładnie dziesięć lat później (i kto wie, może nie był to wcale przypadek?). Złodziej najwyraźniej rozochocił się na tyle, że zabrał też Madonnę, nie podejrzewając być może, że sprzedanie tak znanych obrazów na czarnym rynku nie będzie wcale zadaniem łatwym. Ostatecznie dzieła odnaleziono po dwóch latach dzięki zeznaniom innego przestępcy, który miał nadzieję osiągnąć w ten sposób niższy wymiar kary. W Muzeum Muncha, które niedługo zyska zresztą nową, dużo większą siedzibę, znajduje się również wersja trzecia. Czwartą z kolei Munch podarował swemu przyjacielowi – w 2012 jego syn sprzedał dzieło za niebotyczną sumę 119 922 500 dolarów, bijąc tym samym wszelkie rekordy aukcyjnej historii sztuki.

Krzyk, 1893

 

Inne dzieła norweskiego malarza bywają niekiedy równie niepokojące co sam Krzyk. Postaci często mają na nich zielonkawe, jakby nie z tej ziemi twarze, a na płótnach nierzadko obecna jest choroba albo śmierć. Na tak pesymistyczny obraz świata artysty miała wpłynąć bardzo wczesna śmierć jego matki, a w kilka lat potem ukochanej siostry, wskutek gruźlicy, która w tamtych czasach zbierała ponury plon w całej Europie. Tę ostatnią przedstawia zresztą pierwszy znany obraz z Muncha, Chore dziecko z 1886 roku, który również doczekał się kilku kolejnych wersji – jedna z nich znajduje się nawet w londyńskim Tate Modern. W dziele można jeszcze dopatrzeć się elementów postimpresjonizmu, pierwszej szkoły, która wywarła na młodego Edvarda znaczny wpływ, gdy w ramach stypendium przebywał w Paryżu.

Ucieczką od paryskiego i berlińskiego światka artystycznego był dla Muncha tradycyjny, pomalowany na czerwono dom w Åsgårdstrand nieco na południe od Oslo. To tutaj powstały słynne Dziewczęta na moście, tutaj także malarz przeżył swój pierwszy poważny dramat miłosny związany z osobą niejakiej Tulli Larsen, której składał tak wiele obietnic bez pokrycia, że upozorowała w końcu samobójstwo, byle tylko przekonać go wreszcie do małżeństwa. W trakcie kolejnej kłótni artysta został postrzelony w palec lewej ręki – co zdaniem niektórych świadczy zresztą o tym, że strzelała nie Tulla, a on sam, prawdopodobnie przypadkowo. Tak czy inaczej burzliwy związek zakończył się wówczas definitywnie. Najpewniej na szczęście dla obojga, choć wszystkim tym wydarzeniom świat zawdzięcza kilka wspaniałych obrazów.

sypialnia w domu Muncha w Åsgårdstrand, munchshus.no

 

Jeszcze większe zamieszanie w życiu geniusza spowodowała jednak Dagny Juel, norweska pisarka, ale przede wszystkim femme fatale końca XIX wieku, która z większością ówczesnej bohemy artystycznej robiła, co tylko chciała. Munch poznał ją jeszcze przed Tullą, ale i potem ich relację należałoby chyba określić jako zażyłą, zwłaszcza że malarz wielokrotnie bronił jej publicznie w dyskusjach dotyczących wywołanych przez nią skandali. Z tego też powodu nie darzył go zbytnią sympatią mąż Dagny, czyli... Stanisław Przybyszewski (chociaż z całą pewnością wysoko cenił jego twórczość i znacznie przyczynił się do jej rozpropagowania w Polsce). Sama historia życia Juel zasługuje zresztą na osobny opis – dość powiedzieć, że zakończyła się niestety tragicznie, bo śmiercią z ręki zazdrosnego mężczyzny. I to z dala od domu, aż w Tbilisi, gdzie wyżej wspomniany zaprosił ją z całą rodziną. Przybyszewski miał dołączyć do żony i dzieci kilka dni później, ale niestety – lub na szczęście – nie zdążył tego uczynić. Całe to wydarzenie miało być dla Muncha ogromnym ciosem. Prawdopodobnie to właśnie Dagny zainspirowała go do namalowania Wampira oraz Zazdrości – na tym ostatnim widnieje dwóch mężczyzn i jeden z nich do złudzenia przypomina Przybyszewskiego.

Wampir, 1895

 

Do Norwegii artysta powrócił dopiero w 1909 roku, który jest zresztą całkiem zauważalną cezurą w jego twórczości. To wtedy właśnie powstały dość radosne w wymowie malowidła w auli uniwersytetu w Oslo – złośliwi twierdzą, że się nie przyłożył, współczujący, że zapragnął po tym wszystkim odrobiny optymizmu. Po pierwszej wojnie światowej spełniło się to, czego przez całe życie tak panicznie się obawiał – zapadł na poważną chorobę fizyczną, hiszpańską grypę, ostatecznie jednak wyszedł z niej bez szwanku. Podczas okupacji Norwegii podczas drugiej wojny znalazł się z kolei w sytuacji, której prawdopodobnie nie mógł się spodziewać – nazistowskie władze Niemiec upatrzyły go sobie na ulubieńca. Wywodził się w końcu z odpowiedniej rasy, a do tego rzeczywiście był kimś. Nieco problematyczne było może jego stanowcze odżegnywanie się od polityki i to, że jego sztuka w oczach niektórych członków NSDAP uchodziła jednak za „zdegenerowaną”, nie zmienia to jednak faktu, że jego dzieła znajdujące się w prywatnych rękach z lubością odkupywał sam minister Goebbels. Upadku niechcianych wielbicieli Edvard Munch niestety nie doczekał – zmarł w Aker 23 stycznia 1944 roku, całą twórczość zapisując w testamencie miastu Oslo.

 Rozstanie, 1896, wahooart.com

 

 

Please reload

Pozostałe wpisy
Please reload

Podążaj za nami
RSS Feed
  • Facebook - White Circle
  • White YouTube Icon

Jeżeli uczysz się lub chcesz się nauczyć norweskiego,

wypróbuj indywidualny kurs języka norweskiego!

Masz ochotę na więcej darmowych materiałów?