Korzystając z tej strony akceptujesz postanowienia Regulaminu i oświadczasz, że znasz naszą Politykę Prywatności.

  • Facebook Social Ikona
  • YouTube Ikona społeczna
  • Instagram

Copyright 2016-2019 Trolltunga

Julfeiring i Norge

December 15, 2017

 

Julen kommer snart! Już tylko tydzień dzieli nas od Bożego Narodzenia, najhuczniej obchodzonego święta zarówno w Polsce jak i w Norwegii. Nasi północni sąsiedzi też nucą już pod nosem julesanger, robią w salonie miejsce na choinkę i w co bardziej tradycyjnych domach czekają, aż dojrzeje ciasto na pierniki (całe miasteczko wykonane z tych właśnie słodkości co roku można zresztą podziwiać w Bergen – polecamy!). Parę tradycji gwiazdkowych różni się jednak znacznie od tych, które znamy z własnego podwórka.

 

Źródło: visitbergen.no

 

Już lille julaften, małą wigilię, czyli dzień 23 grudnia, wiele norweskich rodzin obchodzi nieco bardziej uroczyście niż pozostałe dni w roku. To właśnie wtedy najczęściej ubiera się wspólnie choinkę oraz wypróbowuje risengrynsgrøt, słodką potrawę przygotowywaną z ryżu, mleka, cynamonu i z tzw. „maślanym okiem” (smørøye) na wierzchu. Do garnka zgodnie z tradycją wrzuca się migdał – temu, kto znajdzie go w swoim talerzu, w nadchodzącym roku ma towarzyszyć wyjątkowe szczęście.

Właściwie świętowanie zaczyna się jednak oczywiście 24 grudnia, mniej więcej o piątej po południu. Po uroczystym obiedzie Norwegowie odpakowują uprzednio umieszczone pod choinką prezenty. I choć fińskie Rovaniemi to od kraju trolli rzut beretem, norwescy najmłodsi wierzą raczej, że julenissen przynosi im prezenty z bieguna północnego, ewentualnie Drøbak. ;) Postać ta z wyglądu przypomina dziś już jednak całkowicie świętego Mikołaja i mimo językowego podobieństwa do nissen, skrzata domowego, nie ma z nim zbyt wiele wspólnego. Temu drugiemu dobrze tak czy inaczej zostawić w widocznym miejscu parę smakołyków, tak aby dalej opiekował się gospodarstwem i nie był szczególnie złośliwy.

Skoro już o jedzeniu mowa – podczas norweskiej wigilii nie przestrzega się postu, wręcz przeciwnie, najbardziej tradycyjne świąteczne potrawy to dania mięsne. Wynika to prawdopodobnie z faktu, że stosunkowo niedawno Norwegia była krajem dość ubogim i na tak luksusową żywność często pozwolić sobie można było tylko w okresie świątecznym (pamiętacie, jak kilka tygodni temu pisaliśmy o marcepanowych świnkach jako symbolu bożonarodzeniowego dobrobytu? – wygląda na to, że w okresie świątecznym sprzedaje się ich aż 40 mln!). W julaften na norweskim stole króluje ribbe – żeberka wieprzowe i pinnekjøtt – baranina. Jeśli zdarzyło Wam się w zeszłym roku zajść do największego norweskiego supermarketu, Waszej uwadze na pewno nie umknęły swetry ekspedientów z deklaracją wierności jednej lub drugiej potrawie. ;) Dość popularnymi świątecznymi potrawami są również dorsz czy indyk. Na północy kraju gwiazdkowym przysmakiem jest też... głowa owcy, smalahove, jeszcze bardziej popularna u niedalekich kuzynów, na Islandii. Jeśli będziecie kiedyś gośćmi w domu, gdzie podaje się smalahove, przygotujcie się psychicznie na to, że gospodarze poczęstują Was oczkiem – nie mamy takiego doświadczenia (na szczęście) na koncie, ale wieść niesie, że jest to galaretka o bliżej nieokreślonym smaku. ;)

 

Źródło: norwegiaodkuchni.blogspot.com

 

Równie osobliwą potrawą może się nam wydać lutefisk – ryba, najczęściej dorsz, przyrządzana przy pomocy... ługu. Proces przygotowania polegający na jej moczeniu w żrącej substancji a następnie w wodzie, może potrwać nawet do 3 tygodni. W efekcie powstaje coś w rodzaju białej, niepodobnej do niczego papki, którą albo się kocha, albo nienawidzi. Próbujemy na własne ryzyko. ;)

Na pocieszenie po ewentualnym niesmaku zostaje nam wspomniany już marcepan, pierniki i inne kruche ciasteczka – zgodnie z tradycją powinno ich być siedem rodzajów. Na stole może też pojawić się multekrem, deser z bitej śmietany i maliny moroszki, mus czekoladowy czy kransekake, imponującej wysokości ciasto migdałowe. To wszystko popić możemy – a jakże! – kawą, skandynawską wersją grzanego wina, czyli gløgg, albo wódką ziołową, akevitt.

 

Źródło: bakelyst.no

 

W tle telewizja i Kevin sam w domu? Norwegowie postawią raczej na Disneya albo Tre nøtter til Askepotten, niemiecko-czeski wariant baśni o Kopciuszku z lat 70., nadawany przez NRK w każdą wigilię od 1996. Film tak silnie zakorzenił się w norweskiej tradycji świątecznej, że nikomu nie przyszło jeszcze do głowy, by zdjąć go z anteny, a dwa lata temu zdigitalizowaną wersję można było obejrzeć w kinach.

 

Niezależnie od tego, gdzie i w jaki sposób spędzacie tegoroczną gwiazdkę, życzymy Wam radosnych, ciepłych świąt i szczęścia w nadchodzącym roku

 

god jul og godt nytt år!

 

Please reload

Pozostałe wpisy
Please reload

Podążaj za nami
RSS Feed
  • Facebook - White Circle
  • White YouTube Icon

Jeżeli uczysz się lub chcesz się nauczyć norweskiego,

wypróbuj indywidualny kurs języka norweskiego!

Masz ochotę na więcej darmowych materiałów?