• Marta Hajdyła

Hurra for 17. mai! Norweskie symbole narodowe


Tida flyr! Ledwo się obejrzeliśmy, a znów nadeszła wiosna i najradośniejszy norweski dzień w roku, czyli grunnlovsdagen. To właśnie dziś Norwegowie tłumnie wychodzą na ulice z flagami w dłoni, rodzina królewska pozdrawia poddanych z zamkowego balkonu, a dzieci mogą zjeść tyle lodów i parówek, ile tylko zapragną. O zwyczajach związanych z tym świętem pisaliśmy już dla Was w ubiegłych latach – dzisiaj pora na norweskie symbole narodowe.


Po pierwsze wspomniana już flaga, z charakterystycznym niebiesko-białym skandynawskim krzyżem na czerwonym tle. Skąd właśnie takie kolory i kszałt? Według popularnej wersji kolor czerwony, jak w przypadku flag wielu innych państw, ma symbolizować krew żołnierzy walczących o niepodległość kraju, kolor ciemnoniebieski z kolei fakt, że Norwegia położona jest nad otwartym morzem. Z historycznego punktu widzenia sprawa wygląda jednak nieco inaczej. Gdy jeden z norweskich parlamentarzystów zaproponował podobny wzór w 1821 roku, a więc świeżo po zakończeniu unii z Danią oraz w trakcie nieco bardziej kontrowersyjnej unii ze Szwecją, miał on nawiązywać właśnie do flag tych dwóch krajów - bazą miała być właśnie czerwono-biała flaga duńska, niebieski z kolei, wówczas umieszczony nie w centrum, a na obrzeżach krzyża, miał wskazywać na związki norwesko-szwedzkie. Poza tym zestaw tych właśnie kolorów jednoznacznie kojarzył się z rewolucją francuską, co prawdopodobnie przyczyniło się do jej popularności. Ta pierwsza propozycja nigdy nie stała się jednak oficjalnym symbolem kraju – ten podlegał licznym zmianom w efekcie przepychanek ze Szwecją, której zależało przecież na podkreśleniu swojej dominacji. Wersja, którą znamy dzisiaj, została zatwierdzona dopiero w roku 1899, w dodatku tylko na użytek wewnątrz kraju i jako bandera handlowa. Sześć lat później, po ostatecznym rozpadzie unii ze Szwecją, stała się wreszcie pełnoprawnym symbolem Norwegii.


Znacznie dłuższą historię ma norweskie godło, bazujące na herbie rodziny królewskiej. Przedstawia ono lwa w koronie trzymającego topór na czerwonym tle. Wiemy, że topór i korona znalazły się tam dzięki decyzji króla Erika Magnussona już w 1280 roku. W międzyczasie zmieniał się kształt zwierzęcia, godło było w ramach unii łączone w jedno z symbolami duńskimi czy szwedzkimi, sama symbolika pozostaje jednak niezmieniona aż od średniowiecza.


I wreszcie hymn, który część z naszych czytelników kojarzy pewnie świetnie chociażby z wykonania podczas olimpiady zimowej. Został on skomponowany specjalnie z okazji pięćdziesiątej rocznicy uchwalenia konstytucji i po raz pierwszy wykonany publicznie właśnie 17 maja. Autorem muzyki był Rikard Nordraak, bliski przyjaciel Edvarda Griega, który zaraził go miłością do norweskiej kultury ludowej. Słowa napisał z kolei kuzyn Nordraaka, jeden z najbardziej znanych norweskich pisarzy i noblista Bjørnstjerne Bjørnson. Ja, vi elsker dette landet, bo tak brzmi tytuł hymnu, funkcjonuje jako najważniejsza pieśń narodowa na mocy zwyczaju i nie istnieje żadna oficjalna regulacja w tej sprawie. Choć cały utwór składa się z ośmiu strof, śpiewa się zazwyczaj pierwszą i ostatnią.


Zaopatrzyliście się z okazji dzisiejszego święta w czerwono-biało-niebieskie chorągiewki? A może będziecie śledzić transmisję z Oslo czy piec kransekake? Każdy powód do świętowania jest dobry! Gratulerer med dagen!