• Marta Hinz

Jeg er glad i deg! Wyrażanie uczuć po norwesku


Motyle w brzuchu, przyspieszony oddech, jąkanie się, spocone ręce... Pierwsze objawy zakochania rzeczywiście potrafią niekiedy przypominać te chorobowe! Ciężko wtedy sklecić jakiekolwiek sensowne zdanie, a co dopiero rozmawiać o uczuciach z ich (nie sądzicie, że po polsku nie brzmi to najlepiej?) obiektem... Na szczęście potem sytuacja się stabilizuje i z wyrażania emocji słowami warto wręcz zrobić mały rytuał, i to nie tylko w walentynki! Zauważyliście jednak pewnie, że w każdej kulturze i języku wygląda to nieco inaczej. Dajmy na to angielskie I love you jest tak uniwersalne, że można nim w ramach wdzięczności rzucić do kogoś, kto po prostu wyświadczył nam przysługę i zdecydowanie nie ma takiej wagi jak nasze własne kocham cię. A jak połapać się w tym wszystkim po norwesku?


Zacznijmy od początku, czyli od sformułowania JEG LIKER DEG. Na pierwszy rzut oka niepozorne „lubię cię”, ale uwaga – jeśli ktoś zwraca się do was w ten sposób, jest duża szansa, że ma raczej na myśli „podobasz mi się”. W relacjach potencjalnie romantycznych mamy dwa możliwe scenariusze – jeśli po tym wyrażeniu pojawi się men, oczywiście ktoś chce nas delikatnie sprowadzić do parteru, jeśli jednak zapadnie po tym kropka, możemy potraktować to jako pierwsze wyznanie i sygnał, że przyszła pora na ruch z naszej strony.


Czy kolejny etap to już JEG ELSKER DEG? Niekoniecznie. O ile kocham cię to więcej niż I love you, o tyle jeg elsker deg to więcej niż te dwa razem wzięte. To wyrażenie jest zarezerwowane tylko na specjalne okazje i jeśli zostanie przez Norwega użyte w stanie trzeźwości, możemy być pewni, że sprawa jest naprawdę poważna, ma do nas ogromne zaufanie i naprawdę wierzy w to, że ta relacja jest wyjątkowa. Niby nie powinno się generalizować, ale szansa, że takie słowa zostaną użyte publicznie albo nawet przy innej bliskiej osobie w domowym zaciszu jest raczej znikoma. Ma to naturalnie swoje plusy – taki dowód uczucia nie jest może częsty, ale za to tym bardziej cenny!


„Bezpiecznym” i nie aż tak naładowanym emocjonalnie odpowiednikiem jeg elsker deg jest JEG ER GLAD I DEG. Na początku może to zaskakiwać: zaraz, zaraz, czy przypadkiem nie można też być glad i å gå på ski albo glad i å fiske? Może nam się to podobać lub nie, ale rzeczywiście, jeśli ktoś lubi chodzić na nartach i łowić ryby nie tak po prostu, a bardziej niż średnia przewiduje, to owszem, językowo możemy wylądować w tej samej kategorii. Å være glad i obejmuje właściwie całe spektrum pozytywnych uczuć silniejszych niż zwykłe upodobania czy sympatia, z miłością do ludzi włącznie, tą bardzo silną także – tyle że jeg er glad i deg jakoś łatwiej przechodzi przez norweskie gardło. Dokładnie tym samym wyrażeniem opiszemy uczucia względem członków rodziny, a te przecież do przejściowych czy nieważnych najczęściej nie należą. Jeg er veldig glad i deg, mamma! nie będzie więc najmniejszym powodem do oburzenia, że dziecko nie kocha nas tak, jak byśmy tego chcieli. Glad i deg nie powinno nas też absolutnie smucić w innych relacjach.


A co z wyrażeniami typu kochanie, rybko, słoneczko, itp., czyli kosenavn? To zależy oczywiście od dialektu, stopnia zażyłości (im większa, tym bardziej będą humorystyczne, jak to zazwyczaj w przyrodzie bywa) i indywidualnych upodobań. Do tych najpopularniejszych należy na pewno pusen (kotku), gullet (złotko), vennen/venninna (przyjacielu, przyjaciółko), skatten (skarbie), elskling (kochanie) czy snuppa (mała – używane wyłącznie w pozytywnym kontekście, nie lekceważąco).


Nic tylko sprawdzić w praktyce – może akurat w ten weekend? ;)


#kochać #ålike #åværegladi #åelsker #valentinsdag

167 wyświetlenia

Korzystając z tej strony akceptujesz postanowienia Regulaminu i oświadczasz, że znasz naszą Politykę Prywatności.

  • Facebook Social Ikona
  • YouTube Ikona społeczna
  • Instagram

Copyright 2016-2020 Trolltunga